Zejdź z kanapy.

„Ale zawsze Ci się tak chce?” – to chyba jedno z najczęstszych pytań, jakie słyszę. Jasne, że  czasem mi się nie chce. Czasem chcę leżeć w łóżku do 12 i wcale nie chce mi się rano wstać a już na pewno nie wstać i trenować. Jak u większości. Badania są nieubłagalne – ponad 50 % osób, które rozpoczynają treningi zaprzestaje podczas pierwszych sześciu miesięcy. Dlaczego? Głównie z powodu efektów, które nie przychodzą natychmiast- ale równie często z braku czasu,  powodów organizacyjnych a nawet socjalnych – w końcu trochę nudno jest ćwiczyć samemu. Często dostaję pytania na temat tego, jak udaje mi się utrzymać w ryzach swoje treningowe plany i jak się zmotywować, żeby zacząć, gdy nie ma nikogo do współpracy?

 

1. Zapisuj, co robisz.

 

Nic tak nie motywuje jak widok tego, co już Ci się udało osiągnąć! Zapisuj kiedy ćwiczysz, jak i co ćwiczysz – obok wszystkich pomiarów takich jak waga, procent tłuszczu i centymetry. Kiedy opuści Cię motywacja, jedyne co musisz zrobić, to popatrzeć wstecz jakie efekty przynosi Twoja praca. Łatwizna.

 

2. Zrób plan – i się go trzymaj.

 

Kiedyś się z tego śmiałam, a teraz sama wszystko planuję w swoim notesie. Ile dni w tygodniu tak naprawdę chcesz poświęcić na ćwiczenia? Trzy? Cztery? Siedem? Chcesz ćwiczyć jogę dwa razy w tygodniu i HITT trzy? Podnosić sztangę cztery? To już brakuje Ci dni w tygodniu. Najpierw odpowiedz sobie, co chcesz robisz a potem zapisz wszystko w kalendarzu – tak jak zapisujesz każde inne spotkania.

 

3. Stwórz cele, które jesteś w stanie osiągnąć.

 

Jak trenujesz samemu, to nie ma nikogo, kto kazałby Ci biegać szybciej, skakać wyżej i podnosić ciężej. I to dlatego kreowanie osobistych celów jest takie ważne.  Twoim celem może być wszystko – chcesz zrobić 20 pompek pod rząd albo przebiec półmaraton podczas następnej wiosny. Cokolwiek wymyślisz, Twoje cele muszą być możliwe do zdefiniowania – to musi być coś innego niż „schudnę”, które nic nie wnosi i nie daje punktu odniesienia. I zawsze zapisuj swój postęp. A potem stawiaj poprzeczkę wyżej.

 

4. Znajdź swoje wirtualne środowisko

 

Tylko dlatego, że nie ćwiczysz z innymi nie oznacza, że nie możesz znaleźć wirtualnego środowiska, gdzie osoby takie jak Ty dzielą się między sobą doświadczeniami, mają podobne cele i wspierają się nawzajem. Idealne są wszystkie fora i grupy społeczne – wystarczy, że  raz wspomnisz, że Ci się nie chce a zaraz znajdzie się co najmniej 5 osób, które Ci każą. Gwarantowane.

 

5. Nagradzaj się! ; )

 

Przecież w końcu robisz to dla siebie.  Jeśli nie jesteś w stanie wykrzesać z siebie nawet odrobiny motywacji aby założyć buty treningowe i się ruszyć, nagroda może pozostawać jedyną opcją, która ściągnie Cię z kanapy. Uwaga, uwaga, w żadnym wypadku nie powinieneś robić nawyku z jedzenia kawałka ciasta po każdym skończonym treningu – ale nagrodzenie siebie za osiągnięcie

 

To może być w zasadzie cokolwiek – masaż, wyjście na obiad, nowe buty treningowe o których marzysz już od dawna – upewnij się tylko, że jest to coś czego pragniesz tak bardzo, że utrzyma Cię w planie dzień za dniem dopóki nie osiągniesz swojego celu ; )

 

No i pamiętaj – 80 % sukcesu to samo to, że zaczynasz. Więc jak już się ubierzesz i wyjdziesz, to jest ekstra. Uwierz w siebie i zejdź z kanapy. 

 

Julia

KATEGORIE ARTYKUŁÓW

ZOBACZ NAS NA

O NAS

Połączyłyśmy swoje siły aby pokazać Wam, że zdrowy styl życia nie musi być ani nudny, ani trudny. Jemy, gotujemy, trenujemy. ; )  Zapraszamy!

 

Asia & Julia

NEWSLETTER

Bądź na bieżąco z naszymi przepisami i nigdy nie przegap nowości -zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera.

WPISZ SWÓJ EMAIL

Przedstawione przez nas informacje mają charakter jedynie edukacyjny i nie są poradą lekarską. Podane informacje stosowane są na własną odpowiedzialność.

Copyright © 2015 ALE ZDROWE! All rights reserved